Przedmowa

Są dwie przyczyny, które skłoniły mnie do przepisania na stronę RadiaBiosłone kilku fragmentów książki Bożeny Płonki-Syroki "Mesmeryzm od astrologii do bioenergoterapii". Po pierwsze, cała książka jest bardzo dobrym uzupełnieniem wiedzy o bioenergii, bioplazmie i bioenergoterapii, którą czytelnicy znają z czwartego tomu "Zdrowie na własne życzenie" Józefa Słoneckiego.

I w zasadzie na tym mógłbym zakończyć wyjaśnienie, dlaczego przepisałem kilka fragmentów książki, od razu zaproponować przeczytanie ich, ale jest jeszcze jedna przyczyna, o której muszę napisać. Są osoby, które gdzieś coś tam na temat bioenergoterapii słyszały, ale najczęściej jest to dla nich nic nieznaczące pojęcie. Jeśli już dowiedzą się skądś o tej terapii, zaczynają mieć wątpliwości i zastanawiają się, czy nie jest to jakieś oszustwo. W sumie byłoby to obojętne dla mnie, co kto na ten temat myśli, ale jest jedno ale. Osoby te przychodzą do mnie po zdrowie i w niektórych przypadkach chorobowych sugeruję im skorzystanie z bioenergoterapii, więc zaczynają pytać: A dlaczego?  A na co to? A po co? Ja w to nie wierzę, czy to rzeczywiście działa? itd.

Podczas spotkań prozdrowotnych trafiają mi się również osoby, które zaskakują mnie stwierdzeniem, że przeczytały rozdziały o oddziaływaniach i harmonii energetycznej, o bioplazmie IV tom "Zdrowie na własne życzenie"  a i tak wszystko to dla nich jest takie nierzeczywiste i niewiarygodne. W sumie po uważnym przeczytaniu tej książki nie powinno być wątpliwości, ale jak widać, są. No cóż, ja próbuję pomóc i zawsze staram się robić to tak, jak tylko najlepiej potrafię, a przecież celem moim nie jest nakłanianie nikogo do czegokolwiek. Jedynie zachęcam do samodzielnego zdobywania wiedzy prozdrowotnej, więc tylko sugeruję naukę, bo wiem, co może pomóc i proponuję studiowanie książki ze zrozumieniem.

W XXI-ym wieku medycyna, choć z dumą obnosi się z lekami najnowszej generacji na podstawie najnowszych badań naukowych, wypada bardzo kiepsko w osiągnięciach dotyczących zdrowia. Działanie to doskonale przemyślane, ma przynosić i przynosi ogromne dochody, więc dezinformuje się i nie informuje się ludzi o rzeczy istotnej skutecznym sposobie wyleczenia, którego efektem będzie zdrowie. Dezinformacja rozpoczyna się na poziomie podstawowej edukacji w przedszkolach, odbywa się w szkołach, później w pracy. Potężną rolę odgrywają media głównego nurtu w telewizji, radiu i internecie, więc nie ma się co dziwić, że dorobek naszych przodków, którzy w praktyce prozdrowotnej mieli doskonałe osiągnięcia, popadł w zapomnienie. W efekcie niewiedza o istnieniu przepływu życiodajnego fluidu przez organizm ludzki i możliwości sterowania nim podczas bioenergoterapii, skazuje na życie w propagandowym zaścianku, ze zindoktrynowanym umysłem o intelektualnym, cywilizowanym świecie.

Pewnego dnia w bibliotece wpadła mi w ręce książka "Mesmeryzm od astrologii do bioenergoterapii". Autorka przedstawia historyczne fakty, z których jasno wynika, w jaki sposób leczono w czasach starożytności, w jaki sposób leczył Franz Anton Mesmer, bioenergoterapeuta drugiej połowy XVIII i pierwszej płowy XIX wieku, skąd czerpał inspiracje. Fakty historyczne, a więc mocne argumenty w tej książce świadczą o tym, że jeszcze wiele lat po Mesmerze, do pierwszej połowy XX wieku propagowano jego naukę, w tym praktykę, a ja przeczytawszy książkę, już wiedziałem, że takiej wiedzy nie mogę zostawić tylko dla siebie i postanowiłem podzielić się nią, przepisując kilka ciekawych fragmentów. Oczywiście lepszym rozwiązaniem jest przeczytanie całej książki, pod warunkiem, że ktoś będzie miał to szczęście i książka wpadnie w jego ręce.


Fragmenty książki "Mesmeryzm od astrologii do bioenergoterapii" Bożena Płonka-Syroka. Oficyna Wydawnicza Arboretum. Wrocław 1994. Wydanie II. Nakład 3000 egz. + 250.

Rozdział I "Inspiracje", strony 17 – 23.

W siedemnastym stuleciu pojawiło się w uzdrawianiu przez dotyk istotne novum  – podejmować się zaczęły wykonywania tego typu zabiegu osoby świeckie. Wśród wielu uzdrowicieli posługujących się tą metodą szczególne powodzenie zdobył Valentine Greatrakes z Affane w hrabstwie Waterford w Irlandii. Tysiące chorych z całej Anglii zwracało się doń o pomoc. Skuteczność terapeutyczną jego działań potwierdzili  – nie bez zdziwienia  – współcześni mu znakomici uczeni angielscy, m. in. Robert Boyle (1627 – 1691).
 
W całej tradycji religijnie ujmowanych uzdrowień przez dotyk, dla samego Mesmera najważniejsze znaczenie miała osoba katolickiego kapłana ze Szwabii, Johanna Josefa Gassnera, którego efekty działalności mógł śledzić na bieżąco, wraz z towarzyszącą mu aurą sukcesu. Kuracje Gassnera bowiem przyciągały tłumy. Ponieważ postać ta była dobrze znana Mesmerowi i wywarła duży wpływ na kształtowanie się jego poglądów, wypada poświęcić jej nieco więcej miejsca.
 
J.J. Gassner urodził się w 1727 roku. Podjął studia w jezuickich kolegiach w Innsbrucku i Pradze, co nadało jego wykształceniu charakter intelektualny zbliżony do edukacji Mesmera, absolwenta kolegium w Dillingen. W szkołach jezuickich tradycja religijnych uzdrowień była szczególnie żywa, gdyż sam założyciel zakonu, św. Ignacy Loyola osobiście uzdrawiał chorych podczas religijnych ceremonii. W 1758 roku Gassner otrzymał małe probostwo Kloesterle, gdzie po dwóch latach pobytu poważnie zachorował. Dręczyły go silne bóle głowy, których nie potrafili usunąć sprowadzeni przezeń lekarze. W końcu młody duchowny postanowił odwołać się do środka, który nadawał jego chorobie wyraz supranaturalistyczny, do egzorcyzmów. Po ich zastosowaniu stan jego zdrowia wyraźnie się poprawił, co Gassner uznał za przejaw Opatrzności Bożej i wskazówkę do dalszego działania. Zaczął odprawiać egzorcyzmy wobec chorych, uzyskując sukcesy. Pod wpływem jego dotyku chorzy wpadali w konwulsje, z krzykiem padali na ziemię i demonstrowali różne rodzaje gwałtownych zachowań, po których ustąpieniu czuli się wyraźnie uzdrowieni. Wkrótce Gassner stał się znany w całej monarchii. Tłumy odwiedzały jego małe probostwo. Biskup von Chur, któremu Gassner podlegał, odnosił się sceptycznie do jego działalności i wezwał księdza do rezydencji kardynała Franza Konrada von Rodta w Meersburgu, dla zbadania sprawy. Do uzyskania opinii oficjalnych kół kościelnych pozwolono Gassnerowi kontynuować działalność. Gassner zaczął podróżować. Uzdrawiał za pomocą egzorcyzmów w Meersburgu, Ellwangen, Salem.
 
Działalność Gassnera, obok zwolenników, znalazła zdecydowanych oponentów. Należeli do nich przedstawiciele wyższej hierarchii duchownej Kościoła katolickiego i wielu teologów protestanckich. Do głównych oponentów Gassnera należał prof. Semmler z uniwersytetu w Halle oraz don Strezinger, członek Bawarskiej Akademii Nauk, dworzanin elektora bawarskiego Maksymiliana III. Pozyskał on dla swych poglądów 4 profesorów katolickiego uniwersytetu w Inglostadt. W 1775 r. wydali oni opinię potępiającą działalność Gassnera, który tymczasem rozpoczął wydawanie niezbyt ortodoksyjnych z punktu widzenia Kościoła dzieł. Poczynania Gassnera potępił jego zwierzchnik, kardynał von Rodt z Meersburga. Potępił je też cesarz Józef II, natomiast papież Pius VI zakazał rozpowszechniania pism Gassnera, propagujących jego metody. Jak później zobaczymy, działalność Gassnera wywarła znaczny wpływ zarówno na Mesmerowską doktrynę, jak i na jej rozpowszechnianie.
 
Religijny charakter uzdrowień przez dotyk aż do XV w. nie budził na ogół wątpliwości jako wyraz ingerencji sił nadprzyrodzonych. W XVI w. zaczęto poszukiwać innych możliwości interpretacyjnych nie budzącego wątpliwości co do swojej realności zjawiska. Poszukiwano wyjaśnień, które miałyby charakter fizykalny. Dwa wielkie nurty w medycynie europejskiej, jatrofizyka i jatrochemia usiłowały objaśnić wszystkie przejawy życia i funkcje organizmów istot żywych, nawiązując do procesów fizycznych i chemicznych. Nie oznaczało to bynajmniej negowania duchowości człowieka, lecz podejmowane próby służyć miały lepszemu zrozumieniu jego cielesności. Wśród zjawisk poddanych wówczas próbom reinterpretacji znalazły się uzdrowienia przez dotyk. Jedną z dróg obranych do wytłumaczenia tych uzdrowień stało się poszukiwanie ich związku ze zjawiskiem magnetyzmu.

Wiedza o zjawiskach magnetycznych aż do czasów renesansu była w nauce europejskiej niemal szczątkowa. Szeroka recepcja dokonań powstałych w pozaeuropejskich kręgach kulturowych, jaka dokonała się w XIV-XV w. za pośrednictwem nauki judaistycznej i arabskiej, oraz bizantyjskiej, zaowocowała poszerzeniem wiedzy także o magnetyzmie.

Jak to w nauce bywa, za pomocą nowo poznanego zjawiska próbowano interpretować zjawiska znane już dawniej. Tak stało się i z praktyką uzdrowień. Około roku 1530 głośny w ówczesnej Europie lekarz-reformator Theophrastus Bombastus von Hohenheim, bardziej znany jako Paracelsus (1493-1541), stworzył teorię magnetycznej interpretacji zjawisk obserwowanych podczas uzdrowień. Twierdził, że wszystkie ciała podlegają wpływom magnetycznego fluidu będącego emanacją gwiazd i planet. Podlega im także ludzkie ciało. Paracelsus sądził, że fluid ów ma charakter fizyczny, nie zaś nadprzyrodzony (jak ujmowała to choćby astrologia), toteż można nań oddziaływać za pomocą czynników fizycznych, materialnych, takich jak magnes.

Wkrótce potem inny wybitny uczony, Jean Baptiste van Helmont (1577-1644) podjął i rozwinął tę myśl, twierdząc, że ludzie są nie tylko przedmiotem oddziaływań sił pozaziemskich, lecz również sami wypromieniowują swoistą energię w postaci pól magnetycznych. Van Helmont twierdził także, iż polami tymi można dowolnie kierować za pomocą specjalnych poczynań, sprawując w ten sposób kontrolę nad psychicznym i fizycznym życiem innych ludzi. Moc uzdrawiania, wykazywaną przez niektórych ludzi, interpretował jako zdolność panowania nad tymi polami.

Najważniejszym poprzednikiem Mesmera jako interpretatora uzdrowień przez dotyk był Rudolf Goclenius Młodszy, profesor uniwersytetu w Marburgu w pierwszej połowie XVII w., wykładowca medycyny i fizyki. W 1609 r. wydał "Tractatus de magnetica curatione", w którym uzasadniał skuteczność tych uzdrowień. Podstawą twierdzeń Gocleniusa było ujęcie przyrody w sposób panteistyczny. Świat ujmował jako żywą całość, uniwersum, którego poszczególne elementy oddziałują na siebie wzajemnie. Ta jedność natury tłumaczy skuteczność uzdrowień, w których terapeuta posługuje się umiejętnie wydobytą mocą przyrody.

Do poprzedników Mesmera należał w zakresie teoretycznej interpretacji uzdrowień przez dotyk znamienity badacz przyrody, jezuita Athanasius Kircher (1601 - 1680), który w opublikowanej w 1646 r. pracy "De arte magnetica" dowodził istnienia siły naturalnej, odpowiedzialnej za utrzymanie przy życiu organizmów. Przypisywał jej wpływ na powstanie i leczenie chorób. Siłę ową nazwał "magnetyzmem zwierzęcym" i pojęcie to zostało bezpośrednio zapożyczone przez Mesmera. Z pracami Kirchera mógł się on zapoznać podczas nauki w kolegium w Dillingen. Dzieło Kirchera miało charakter monumentalny. Zawierało zestawienie całej wiedzy na temat magnetyzmu. Tom pierwszy poświęcony był naturze i właściwościom magnetyzmu, w drugim zawarty był opis magnetyzowania jako techniki uzdrowień. Na szczególną uwagę zasługuje jednak tom trzeci, pt. "Świat sztuki magnetycznej czyli łańcuch magnetyczny", zawierający rozdziały poświęcone omówieniu oddziaływania gwiazd i planet, magnetycznemu oddziaływaniu ziemi, siły magnetyzmu zawartej w roślinach i zwierzętach – tu właśnie pojawiło się pojęcie magnetyzmu zwierzęcego (magnetismus animalis). Kircher opisał też magnetyzm miłosny. Osobny rozdział poświęcił zastosowaniu siły magnetyzmu w medycynie. Jezuicki uczony sformułował także ciekawą koncepcję filozoficzną tzw. Magnetycznego Boga, sterującego za pomocą siły magnetyzmu wszechświatem. Koncepcja ta rozwijana była później przez niektórych następców Mesmera. Idee Kirchera rozpowszechniły się wśród XVII-wiecznych badaczy zjawiska.

Inną próbę fizykalnej interpretacji uzdrowień przez dotyk przedstawił w drugiej połowie XVII w. szkocki uczony Maxwell. Około 1655 r. sformułował teorię, według której organizmy żywe emitują promienie. Pochodzą one z uniwersalnej substancji, łączącej z sobą wszystkie ciała. Promienie te występują, zdaniem Maxwella, nie tylko w organizmach ujmowanych jako całość, lecz także np. w wydalinach, co pozwalało na nadanie nowej interpretacji od czasów starożytnej medycyny stosowanym w postaci środków leczniczych produktom zwierzęcym (koproterapia, z gr. kopros – kał). Maxwell twierdził, że promieniowanie owo zdolne jest przenosić choroby z jednego człowieka na drugiego, bądź też za pośrednictwem należących do niego przedmiotów. Jak zobaczymy później, wszystkie te elementy podjął w sposób nowy Mesmer, włączając je do tworzonej przez siebie doktryny.

Kolejnym elementem dawnych przekonań terapeutycznych, zaadaptowanych przez Mesmera, była metaloterapia. Metoda ta polegała na przykładaniu fragmentów metali, noszeniu metalowych przedmiotów itp. Rodowód metaloterapii sięga głębokiej starożytności. Miała ona ścisłe powiązanie z systemem dawnych wierzeń religijnych, z kultem ciał niebieskich, którym przyporządkowywano poszczególne metale jako nośniki – odpowiedniki ich boskich atrybutów. Tak np. Słońce odpowiadało złotu, Księżyc srebru. Złoto uzdrawiało np. w chorobach oczu, nadając spojrzeniu pożądany blask i jasność. Odmianą metaloterapii była magnetoterapia, w tych kulturach, w których lepiej poznano właściwości magnesu (Chiny, Indie – do Europy średniowiecznej przeniknęły wiadomości o magnetyzmie za pośrednictwem arabskim). Magnes używany był w znaczeniu symbolicznym (do przyśpieszania porodu) i praktycznym (do wyciągania metalowych grotów strzał). W kulturze śródziemnomorskiej znane było samo zjawisko magnetyzmu, zresztą sama nazwa pochodzi od Magnezji, krainy, w której znajdowano przyciągające metal kamienie. Pisali o magnetyzmie, w tym leczniczych właściwościach magnesu, Arystoteles, Pliniusz, Aetius Amida. Elementy tej wiedzy przetrwały w średniowieczu. W IV w. n.e. Marcel z Bordeaux zalecał uśmierzanie bólów głowy za pomocą przykładania magnesu, w XIII w. Albert Wielki z kolei twierdził, że magnes działając na lewą stronę ciała, zapobiega złym snom, usuwa trucizny i pomaga w chorobach umysłowych. W okresie renesansu do propagatorów leczniczych właściwości magnesu należał wspomniany już Paracelsus. W 1529 r. obszerne dzieło poświęcił magnesowi Johannes de Cuba. Magnes używany był w leczeniu reumatyzmu, podagry, upławów. Z początku przykładano kawałki magnesu do chorych części ciała (jak się wydaje – była to terapia raczej symboliczna, której celem mogło być "wyciągnięcie choroby", później, od XVI w. stosowano np. namagnetyzowane opiłki w postaci plastrów (tu widzimy już raczej działanie oparte na oczekiwaniu własności fizycznych magnesu). W XVIII w. rozpowszechniły się namagnetyzowane sztabki, różnego kształtu, dostosowane do poszczególnych części ciała, do których należało je przykładać w celach terapeutycznych. W latach 70-tych XVIII w. sławę zyskały kuracje z użyciem magnesu, prowadzone w Paryżu przez księdza Lenoble. W roku 1774 powołano dla ich oceny komisję Królewskiego Towarzystwa Medycznego, w której skład wchodzili tacy uczeni, jak Maxwell, Heinswes, Quelmar, Andry i Thouvet. Komisja potwierdziła realność uleczeń, wydając pozytywną opinię o tej metodzie terapeutycznej. Kuracje magnetyczne budziły w drugiej połowie XVIII w. zainteresowanie także innych środowisk naukowych. W latach 1780 – 1783 badała działanie magnesu na organizm człowieka komisja angielskiego Królewskiego Towarzystwa Lekarskiego. Potwierdziła ona rzeczywistość pozytywnych efektów tych kuracji i uznała je za wynik wpływu sił magnetycznych na regulujący pracę organizmu układ nerwowy.

Wszystkie przedstawione powyżej poglądy zostały włączone w swoisty, oryginalny sposób, do stworzonej przez Mesmera doktryny magnetyzmu zwierzęcego. Miały one rodowód antyczny, wywodziły się z cywilizacji starożytnej i wiązały z wypracowaną przez nią wizją świata, poza którą nie wykraczały.

W genezie doktryny Mesmerowskiej odegrały pewną rolę także inspiracje nowożytne. Miały one jednak charakter wtórny wobec tych, które powyżej już przedstawiono. Nawiązywały bowiem do elementów naukowej myśli antycznej, stanowiąc bądź ich rozwinięcie, bądź też swoiście rozumiane potwierdzenie.

Z osiągnięć nowożytnej nauki zainteresowanie Mesmera budziło przede wszystkim odkrycie zjawisk elektrycznych, które zdawało się potwierdzać intuicję starożytnych, poszukujących we wszechświecie sił napędowych, ukrytych przed bezpośrednim poznaniem. Siły te mogły działać wewnątrz przestrzeni, spowijającej świat – eteru. Mesmer zwrócił się z uwagą ku odkrytej niedawno możliwości kondensowania ładunków elektrycznych, opisanej w 1775 roku przez Alessandro Voltę (1745 – 1827). Koncepcję tę wykorzystał tworząc tzw. baterie Mesmerowskie lub magnetyczne. Z kolei odkrycie tzw. elektryczności zwierzęcej, tj. faktu, iż organizmy żywe cechuje określony potencjał elektryczny, dokonane przez Luigiego Galvaniego (1737 – 1798), podpowiedziało Mesmerowi zapewne myśl o potencjale magnetycznym, związanym z siłą magnetyzmu zwierzęcego obecną, jego zdaniem, w ludzkim ciele.

Samo pojęcie magnetyzmu zwierzęcego (magnetismus animalis) zaczerpnięte, jak już wspomniano, z pracy Kirchera, wykazywało związek z koncepcją innego uczonego tego czasu, Kartezjusza. Rene Descartes (1596 – 1650) postulował podział substancji tworzącej człowieka na materialne ciało i niematerialną duszę, sterującą jednak podnietami ciała. Podniety zmysłowe Kartezjusz określa mianem "spiritua animalia", tj. rodzaj tchnień duchowych, dających się określić w sposób niemal materialny. Tchnienia te wywoływać miały reakcje człowieka dzięki przenikaniu przez rurki nerwów. Krążąc w systemie owych rurek, docierać miały do mózgu. W ten sposób niematerialna substancja, której nie można dostrzec ani zmierzyć, wywoływać miała widoczne efekty w postaci świadomych poczynań i odruchów. Stwierdzenie to, jak również wnioski z badań Galvaniego, zainspirowały Mesmera do nowego określenia charakteru siły ożywiającej ludzkie ciało, którą zidentyfikował jako nieuchwytny zmysłowo, lecz jednak realny, materialny, magnetyczny fluid. Koncepcja przepływu tchnień żywotnych, czy magnetycznego fluidu nie odbiegała w swym teoretycznym wyrazie od starożytnej teorii stworzonej przez metodyków, którzy zjawisko życia identyfikowali jako wynik przepływu atomów przez system rurek, porów organizmu.

Nazwa magnetyzm zwierzęcy, stosowana często wymiennie z określeniem mesmeryzm na oznaczenie nowej doktryny, nawiązuje wyraźnie – obok wspomnianych wyżej koncepcji – do poglądów Platona o naturze duszy ludzkiej. Wyróżniał on trzy dusze: roślinną, zwierzęcą i rozumną, odpowiedzialne za trzy układy organizmu. Pierwsza sterować miała procesami wegetatywnymi, druga takimi procesami, jak ruch, lecz także afekty i emocje. Dusza trzecia odpowiadała władzom intelektualnym człowieka. Dusza druga – anima – była w tym ujęciu czymś w sposób podstawowy ożywiającym organizm, nadającym żywotność ciału. Nazwa Mesmerowskiej doktryny wyraźnie nawiązywała do tego pojęcia.

Z osiągnięć nauki nowożytnej najważniejsze znaczenie dla genezy doktryny Mesmera miały prace Izaaka Newtona (1642 – 1727), rewolucjonizujące nie tylko całe nowożytne przyrodoznawstwo, lecz wywierające wpływ na całą nowożytną orientację nauki. Zdefiniowanie przez Newtona praw fizyki w nadanym im przez niego kształcie, znajdujących zastosowanie w wyjaśnianiu zarówno rzeczywistości ziemskiej, jak i pozaziemskiej, a co ponadto zrozumiałych, jasnych, czyniło fizyczny obraz świata całkiem odmiennym niż dotąd.
 
Ukazywały wszechświat jako mechanizm poznawalny obiektywnie dzięki potędze ludzkiego rozumu. Prawa Newtona potwierdzały intuicyjnie przeczuwaną od czasów starożytnych zasadniczą jedność wszechświata podległego prawom. W koncepcji Newtonowskiej, istotnym elementem umożliwiającym działanie owych praw w całym uniwersum, było przyjęcie hipotezy istnienia uniwersalnego fluidu, eteru, siedliska życia materialnego, lecz niezwykle subtelnego przekaźnika wszelkiej energii. Wszystkie powyższe idee stanowiły kanwę dla własnych rozważań Mesmera, zawartych w jego dziełach. Jak zobaczymy, składniki Mesmerowskiej doktryny były w większości uznawane za spełniające kryteria naukowej racjonalności jego czasu, jeżeli nie wśród wszystkich uczonych – co jest oczywiście rzeczą bardzo rzadką – to przynajmniej wśród niektórych ich ugrupowań. Sprzeciw wywoływało natomiast ich połączenie, oryginalna koncepcja ich zestawienia i ustalenia między nimi wzajemnych zależności, Mesmerowski "pomysł na doktrynę".

Spory wokół Mesmera wybuchły jednak dopiero po podjęciu przezeń samodzielnej praktyki, obrona pracy doktorskiej odbyła się bez większych przeszkód, czemu z całą pewnością dopomógł autorytet profesora de Haena, podzielającego wiele zapatrywań swojego ucznia. Praca doktorska Mesmera, obroniona na wydziale Lekarskim Uniwersytetu Wiedeńskiego w 1766 r., "Disseratio physico-medica de influxu planetarium in corpus humanum", zawierała omówienie, w duchu poglądów wyrażanych współcześnie przez wielu innych uczonych, wpływów fizycznych sił kosmicznych na procesy życiowe organizmu. Dysertacja ta była w dużej mierze swobodnym naśladownictwem traktatu pt. "De imperio solis et lunae in corpora  humana et morbis inde oriundis" z 1704 roku. Autorem tego traktatu był uczeń i admirator Newtona, Richard Mead (1673  – 1754). Oparł on swoją pracę na teorii Newtona, zgodnie z którą świat zanurzony jest w swoistej cieczy, zwanej eterem. Koncepcja ta zrodziła się wprawdzie już w starożytności, jednak wśród XVIII-wiecznych fizyków odżyła na nowo. Wielu z nich poszukiwało doświadczalnego potwierdzenia istnienia eteru. Mead usiłował dowieść, że oddziaływania ciał niebieskich na organizm mają zasadnicze znaczenie, także w powstawaniu chorób odgrywają dużą rolę.

Mesmer rozwinął tę koncepcję. Przyjął, że istnieją fale, występujące w atmosferze i oddziałujące na wszystko, co znajduje się na Ziemi. Wychodząc z gwiazd i planet pod postacią gazu, niewidzialnego i nieuchwytnego, wypełniają cały wszechświat. Cechuje je nieustanny ruch, przypływy i odpływy – podlegające prawom fizyki. Zdaniem Mesmera, ta gazowa substancja ma charakter fizykalny, poddaje się przeto fizykalnym oddziaływaniom, np. działaniu magnesu.

Mechanizm oddziaływania kosmicznego fluidu na ludzki organizm był dla Mesmera całkowicie fizykalny, materialny. Porównywał go bowiem do takich zjawisk fizycznych jak oddziaływanie Księżyca na przypływy i odpływy morza. Analizując wpływ magnetyzmu powszechnego na człowieka, Mesmer zestawiał go z procesami występującymi w polu magnetycznym, takimi jak przyciąganie i odpychanie. Za warunek zdrowia uznawał prawidłowe rozmieszczenie i przepływ kosmicznego fluidu w organizmie. Obecnością tego fluidu tłumaczył także fakt, iż ciała istot żyjących nie ulegają rozkładowi.

Ponieważ zdaniem Mesmera energia kosmiczna ma charakter fizykalny, powinna się poddawać oddziaływaniom o charakterze mechanicznym. Mesmer uznał, że można znormalizować przepływ kosmicznego fluidu w ludzkim ciele za pomocą sztucznie wywoływanych przypływów i odpływów, wywoływać je miało przykładanie magnesu. Uważał, że poddawany takiemu zabiegowi chory odczuwa efekt terapeutyczny tylko w tych miejscach ciała, w których została naruszona pierwotna harmonia nasycenia.

Zawarte w pracy doktorskiej Mesmera tezy nie były bardziej spekulatywnymi konstrukcjami myślowymi, niż wiele pojęć obecnych w medycynie i naukach przyrodniczych jego czasów. Dość zestawić je z teorią humoralną, koncepcjami wspomnianego już księdza Lenoble, aprobatą magnetoterapii przez komisje naukowe w Londynie i Paryżu. Autorytet Newtona, na którym opierał Mesmer całą konstrukcję myślową swojej pracy, był nie do podważenia.
 
 Rozdział IV "Mesmeryzm jako doktryna medyczna", strony 60 – 67.
 
Co zawierał Mesmerowski "sposób na doktrynę"? Znane już pojęcie magnetycznego fluidu i magnetyzmu zwierzęcego. Jak sam Mesmer je definiował i uzasadniał prawomocność swoich definicji? Podstawą całej jego doktryny było przyjęcie istnienia we wszechświecie uniwersalnego fluidu, który otacza i przenika wszystkie znajdujące się w nim ciała, zarówno nieożywione  gwiazdy, planety, minerały ziemskie, jak i ożywione  ludzi i zwierzęta. Płyn  fluid jest jakby ośrodkiem, w którym rozmieszczone są wszystkie elementy świata. Płyn ten znajduje się w nieustannym ruchu, podlegając przypływom i odpływom na skutek powszechnego oddziaływania we wszechświecie prawa grawitacji. Ruch ten nie jest więc chaotyczny, lecz uporządkowany. Za pomocą tego płynu dokonują się wszystkie interakcje we wszechświecie, stanowi on swego rodzaju medium, przenośnik wzajemnych oddziaływań wszystkich ciał. Kosmiczny fluid ma charakter zbliżony do światła, występuje bowiem w postaci promieni, które podlegają prawu odbicia i załamania. Ponieważ ciała ożywione stale podlegają efektom działalności tego fluidu, mogą ulegać zmianie niektóre właściwości tworzącej je materii organicznej. Podstawą jednakże aktywności kosmicznego fluidu jest jego zdolność bezpośredniego oddziaływania na układ nerwowy.
 
Fluid kosmiczny ma, zdaniem Mesmera, charakter zbliżony do elektryczności, lecz bynajmniej z nią nie identyczny. Jest to substancja niewidzialna, lecz dostępna poznaniu fizykalnemu, posiada bowiem smak i zapach, smak ostro kwaśny, zaś zapach zbliżony do woni zjonizowanego powietrza. Płyn kosmiczny jest niewidzialny tylko dla ludzi znajdujących się w normalnym stanie świadomości. W stanie sztucznie wywołanej ekstazy, jasnowidzenia, ukazuje się ludziom w postaci jasnych promieni lub tworzących je kropel.
 
Mesmer identyfikował opisywany przez siebie fluid ze znanym ze starożytnej filozofii pojęciem eteru. Fizyczna jego obecność jest nie do stwierdzenia w normalnym stanie wyostrzenia zmysłów, może być on jednak obserwowany swego rodzaju "zmysłem wewnętrznym" po zastosowaniu specjalnych procedur. Poddane im osoby twierdzą, że wynika on w sposób widoczny np. z ciała magnetyzera podczas prowadzenia przezeń zabiegu.
 
Każda żywa istota, zdaniem Mesmera, skupia w sobie określoną ilość tego fluidu, konieczną do utrzymania się przy życiu. Kieruje on fizycznymi i psychicznymi władzami człowieka. Krąży nieustannie w jego organizmie. Warunkiem utrzymania zdrowia jest jego prawidłowy przepływ w układzie nerwowym, który Mesmer wyobrażał sobie jako system rurek docierających do wszystkich narządów ciała. Zaburzenie tego przepływu, prowadzące do nierównomiernego nasycenia organizmu życiodajnym fluidem, prowadzi do powstania choroby.
 
Drugie pojęcie podstawowe Mesmerowskiego "pomysłu na doktrynę" to magnetyzm zwierzęcy. Jest to szczególna własność organizmów żywych, która czyni je podatnymi na kosmiczne wpływy. Związana jest z nią zdolność akumulacji kosmicznego fluidu i jego rozprzestrzeniania poza organizm, poddająca się świadomej ludzkiej woli. Proces tej akumulacji przebiegał, zdaniem Mesmera, jednakowo u wszystkich ludzi w sposób fizyczny, jednak prowadzące doń drogi miały wymiar wielce indywidualny. Akumulacja płynu kosmicznego wymaga ponadto szczególnych zdolności, które można wyłącznie wzmocnić, o ile już w ogóle istnieją u danej osoby.
 
Zdaniem Mesmera, wzajemne wpływy wszystkich ciał, zanurzonych w jednorodnym ośrodku, jakim jest magnetyczny fluid, są skutkiem działania natury, przez które podtrzymuje ona i zachowuje przy życiu wszystkie byty. Tak ujmowana natura steruje równowagą wszystkich funkcji witalnych. Cechą wszystkich bytów ożywionych, umożliwiającą odbiór owych oddziaływań natury, jest magnetyzm zwierzęcy. Jak pojęcie to definiował sam Mesmer? "Magnetyzm zwierzęcy powinien być rozumiany jako szósty zmysł; lecz zdolność posługiwania się nim nie jest naturalna, ale musi być dopiero wykształcona. Zmysł, którego nie da się zdefiniować ani opisać, ale który się czuje. Próby wyjaśnienia jego istoty można porównać do daremnych usiłowań ślepego od urodzenia objaśnienia teorii kolorów. Samo odczuwanie tego zmysłu pozwala na zrozumienie jego istoty. Na przykład jeden z moich chorych, przyzwyczajony do wypróbowywania efektów, które ja wytwarzam, ma według mnie dyspozycję większą (w tym kierunku) niż reszta ludzi". Magnetyzm zwierzęcy rozważany jest przez Mesmera jako pewnego rodzaju siła właściwa organizmom żywym, jako pewnego rodzaju stały, wyższy stopień komunikacji człowieka z naturą, jako zdolność pozwalająca wykroczyć poza normalne granice ludzkiej materialnej egzystencji. Magnetyzm zwierzęcy określił Mesmer także jako zmysł wiedzy, pozwalający wtajemniczonemu człowiekowi czerpać z nieograniczonych zasobów wiedzy i umiejętności skupianych przez naturę ujmowaną panteistycznie i niemal osobowo.

Mesmerowska koncepcja natury, wokół której skonstruował on swą doktrynę, bliska jest mistycyzmowi i licznym teoriom nawiązującym do materialistycznej wizji świata. Najbliższe pokrewieństwo wykazuje jednak wobec neoplatonizmu.

Neoplatonizm z całym szeregiem średniowiecznych uzupełnień judaistycznych (karaimizm, kabała) i arabskich, ze związaną z nim koncepcją magii naturalnej i koncepcją wiedzy tajemnej, ezoterycznej, hermetycznej, czerpaną z systemu pojęć cywilizacji starożytnej oraz hellenistycznej i średniowiecznej gnozy prezentował ujęcie przyrody, inspirujące niektórych uczonych nowożytnych. W okresie renesansu zwrot ku starożytności w poszukiwaniu inspiracji dla odnowy życia umysłowego skłaniał także niektórych lekarzy i badaczy przyrody do podjęcia na nowo wytworzonych wówczas koncepcji. Natężenie wpływów bizantyjskich w XV wieku, nakładające się na żywo obecne w zachodnioeuropejskiej kulturze umysłowej XII – XV w. wpływy arabskie, przyczyniło się do odrodzenia koncepcji nauki ezoterycznej, opozycyjnej wobec dominującej dotąd w życiu uniwersyteckim scholastyki. Neoplatonizm, zawsze opozycyjny wobec wizji świata przez nią prezentowanej, zdawał się tu obiecywać wiele.

Filozofia Platona będąca podstawą tego nurtu opierała się na uznaniu dwoistego charakteru rzeczywistości. Poza rzeczywistością materialną, postrzeganą zmysłowo, Platon lokował inny obszar zjawisk, którego poznanie poddaje się jedynie refleksji intuicji. Wiedza ludzka ma charakter wrodzony, najwybitniejsze umysły zdolne są na drodze intelektualnych dociekań "przypomnieć sobie" idee, zasadniczą osnowę rzeczywistości, które poznały jeszcze przed urodzeniem, jako byty duchowe. Materia jest tylko niedoskonałą próbą odtworzenia idei, toteż poznanie prawdziwe powinno się opierać nie na badaniu jej, lecz na odkrywaniu idei. Byt idei jest bytem realnym, materia ma charakter przygodny, zmienny.

Powyższe wątki podjął Plotyn, widząc poznanie ludzkie jako wynik refleksji, dokonywanej za pomocą swoistych intuicji, w poszukiwaniu wątków rzeczywistości i wzajemnych związków. Poznanie ma charakter ezoteryczny, to znaczy że prawda jest dostępna jedynie wybranym. Przekazanie jej innym w pełnym wymiarze Plotyn uznał za niemożliwe ze względu na indywidualny charakter poznania wykraczającego poza zmysły. O jej przyjęciu przez ogół decydować winien autorytet wybranych. Według Plotyna, wszystkie byty pozostają w związku sympatii, co umożliwia wzajemne oddziaływania między nimi. Mają one charakter duchowy. Każdy byt posiada ukrytą moc, nadaną przez Stworzyciela. Jej wydobyciu dla potrzeb człowieka służą specjalne procedury, ujęte w kilku punktach:

1. Rzeczywistość duchowa jest pierwotna, nadrzędna wobec materialnej.
2. Duch stanowi zasadniczą istotę bytów.
3. Poznanie rzeczywistości odbywa się intuicyjnie, ma charakter oglądu intelektualnego, jest dostępne jedynie wybranym.
4. Poznanie empiryczne jest bezwartościowe dla nauki, gdyż opiera się wyłącznie na zmysłowym poznaniu materii. Zmysły ulegają złudzeniom, zaś materia ma charakter przygodny wobec ducha.
5. Prawda poznana przez wybranych nie poddaje się weryfikacji przez wszystkich, którzy nie uzyskali podobnej głębi poznania.
6. Człowiek zajmuje w świecie specjalną pozycję. Jego duchowa siła przewyższa duchową siłę, stanowiącą istotę wszystkich bytów naturalnych, toteż może je poznawać i podporządkowywać swej woli za pomocą specjalnych procedur, ujawniających jego moc.

Wszystkie powyższe sformułowania odnaleźć można w koncepcji natury, do której nawiązywał Mesmer budując swą doktrynę. Stały się one bazą dla wszystkich przyjętych przez niego rozwiązań. Natura w doktrynie Mesmerowskiej ujmowana jest panteistycznie. Jest to jednak panteizm o swoistym zabarwieniu, nawiązywał bowiem do niektórych koncepcji fizycznych, takich jak elektryczność i magnetyzm, którym przydawał rangę sił, przez które realizuje się twórcza działalność natury. Mesmer postrzegał Boga, stwarzającego naturę i nieustannie w niej obecnego, regulującego jej działanie za pomocą owych sił. Mesmerowska koncepcja magnetycznego fluidu także nie jest wolna od akcentów panteistycznych, ów fluid jest bowiem ujmowany jako niewidzialny, lecz materialny czynnik, pratworzywo, emanacja rozumnej natury, działającej celowo w kierunku utrzymania zanurzonych w niej stworzeń.

Koncepcja poznania w mesmeryzmie oparta jest na intuicji. W specjalnym, "wzmożonym" stanie świadomości, dostępnym wybranym jednostkom, ludzie zdolni są, zdaniem Mesmera, postrzegać prawdę o naturze w sposób bezpośredni, doznają jej intelektualnego oglądu poprzez zlanie się fluidu zewnętrznego, fluidu natury, z fluidem wewnętrznym, ożywiającym umysł. Pozwala to na przypisanie diagnostyce i terapii Mesmerowskiej nadzwyczajnej skuteczności, która jest ograniczona jedynie przez nieosiągnięcie przez lekarza mesmerystę odpowiedniego poziomu wtajemniczenia. Także pojęcie choroby ma w mesmeryzmie charakter niematerialny.

Szersze przedstawienie koncepcji, na której opierał Mesmer prawomocność naukową swoich terapeutycznych poczynań, pozwala nam uzmysłowić sobie w pełni uwarunkowania, które doprowadziły do zakwestionowania jego twierdzeń przez paryskie komisje w 1784 roku. Jak dalece odbiegały one od przyjętych w nauce akademickiej kryteriów racjonalności, jak dalekie były od ideału nauki nowożytnej, któremu hołdowała zdecydowana większość przedstawicieli środowiska naukowego.

Przedstawione powyżej twierdzenia uzasadniają przyjęte przez Mesmera procedury terapeutyczne, warunkują wewnętrzną treść jego doktryny. Jak pamiętamy, Mesmer uznał chorobę za zaburzenie równowagi wewnętrznej organizmu, spowodowane utratą kontroli przez układ nerwowy nad funkcjami ciała. Przyczyn utraty tej kontroli dopatrywał się w zaburzeniu przepływu kosmicznego ożywiającego fluidu przez ten układ lub zaburzeniu nasycenia niektórych fragmentów układu nerwowego przez ów fluid. Nie negował istnienia chorób ostrych i chronicznych ogólnych i miejscowych, wszystkie je jednak uważał za pochodne wobec jednej zasadniczej przyczyny. Zgodnie z tą koncepcją, zasadą Mesmerowskiej terapii było dążenie do znormalizowania funkcjonowania układu nerwowego. Wprowadził zatem dwa rodzaje oddziaływań terapeutycznych, skierowanych w stronę obu wyróżnionych wyżej przyczyn. Zaburzenie przepływu fluidu zwalczał za pomocą systemu tak zwanych passusów, tj. pociągnięć dłońmi wzdłuż ciała pacjenta, zróżnicowanych i ujętych w określony schemat, posługiwał się w tym celu również przedmiotem, w którym "skoncentrował" uprzednio kosmiczną energię oraz naturalnym magnesem. Zaburzenie nasycenia układu nerwowego magnetycznym fluidem zwalczał terapeutycznie umożliwiając swym pacjentom "czerpanie" owego fluidu ze specjalnie skonstruowanych baterii magnetycznych.

Zewnętrznym wyrazem obydwu rodzajów terapii było pojawienie się u pacjentów tak zwanego kryzysu magnetycznego. Był on interpretowany przez Mesmera jako gwałtowne dążenie do zrównoważenia indywidualnej harmonii magnetycznej z harmonią natury, która jest źródłem praw i porządku powszechnego. Zabiegi magnetyzera prowadzą zawsze do przyśpieszenia cyrkulacji kosmicznego fluidu w ludzkim ciele. Kryzys magnetyczny został opisany przez Mesmera tymi słowami: "Skoro fluid źle krąży wewnątrz danej partii ciała i błądzi tam lub osiada, następuje choroba. Natura natychmiast walczy z tym, wywołując kryzys. Kryzys jest zamieszaniem, które z jednej strony oznacza wytrącenie z równowagi, a z drugiej zmierza do odzyskania harmonii. Kryzys jest więc zatem końcem choroby".

Mesmer uważał za zdolne do terapeutycznych oddziaływań osoby, obdarzone szczególną dyspozycją, pozwalającą na odpowiednio szybką i odpowiednio znaczącą koncentrację magnetycznego fluidu kosmicznego. Każdy człowiek obdarzony jest takimi zdolnościami, lecz nie w jednakowym stopniu. Zdaniem Mesmera, każdy posiada bowiem w swoim ciele tylko tyle kosmicznego fluidu, ile trzeba, aby mógł utrzymać się przy życiu. Aby udzielać go innym, wymagane jest naprzód pobranie fluidu w dodatkowej ilości i jego koncentracja. Ponieważ nie ma w świecie żadnej siły, która mogłaby działać bez właściwego sobie organu, tak też należy przyjąć, że narzędziem magnetycznej siły kosmicznego fluidu jest człowiek. Wyróżnia go to ponad poziom innych bytów. Wyróżnioną pozycję uzyskuje również w systemie Mesmerowskim terapeuta, obdarzony przez naturę nieprzeciętnymi zdolnościami w sposób celowy.

Obok naturalnej dyspozycji, Mesmer sprecyzował także warunki, niezbędne dla uzyskania przez terapeutę odpowiedniej siły uzdrawiania. Krótko można je ująć w triadę: wiara, wiedza i wola. Przyszły terapeuta odznaczać się musi przede wszystkim wiarą w samo zjawisko uzdrawiania przez dotyk, za pomocą passusów lub koncentrowania w bateriach magnetycznej energii. Jego głęboka wiara obejmować musi ponadto zaufanie co do własnych możliwości uzdrawiania. Musi również zapoznać się ze skomplikowanym systemem procedur, niezbędnych dla uzyskania terapeutycznej siły. Magnetyzer powinien odczuwać także silną wolę czynienia dobra, pomagania ludziom, przywracania harmonii w zaburzonym porządku natury. Czynniki te tworzą stan swoistej świadomości terapeuty, który "otwiera" przed nim dostęp do ukrytych sił natury. Koncentracja magnetycznego fluidu kosmicznego i udzielanie jego energii chorym wpływa, zdaniem Mesmera, na stan fizyczny magnetyzera, osłabia go i wywołuje zmęczenie. Dla podjęcia przeto systematycznej działalności lekarza-mesmerysty wymagana jest wybitna dbałość o własną kondycję fizyczną. Przy tym nie każda osoba obdarzona odpowiednią świadomością i zdolnością szybkiej i skutecznej koncentracji fluidu zdolna będzie sprostać wymaganiom praktyki lekarskiej, zgodnej z założeniami mesmeryzmu.

Zdaniem Mesmera choroba jest jedynie chwilowym zaburzeniem, odstępstwem od naturalnej harmonii natury, normą jest zdrowie, na którego straży stoją wszystkie siły natury, którą cechuje dążenie do harmonii. Bezsilność ludzka wobec chorób wynika jedynie z niewiedzy co do ich istoty i błędnej terapii, skierowanej wyłącznie na ciało. Choroby według Mesmera są zasadniczo uleczalne.

Zgodnie ze swą koncepcją prymatu świata duchowego wobec rzeczywistości materialnej i przekonaniem o szczególnej roli człowieka w hierarchii wszystkich bytów, Mesmer interpretował terapię magnetyczną jako wynik oddziaływania woli magnetyzera na czynnik fizyczny, jakim jest kosmiczny fluid. "Jeżeli wola nasza wszystkim siłom, nie tylko moralnym, ale i fizycznym w nas zawartym daje ruch i czynność, albo je zmienia, tedy takimże sposobem wola ludzka łącznie z żądzą czynienia dobrego działać może na siłę magnetyczną" –  pisał.

Ponieważ płyn magnetyczny wypełnia cały wszechświat, po jego koncentracji magnetyzer może – zdaniem Mesmera –  przekazywać go w terapii nie tylko przez oddziaływanie bezpośrednie, przez dotyk, lecz także na odległość –  bliską, jak w przypadku passusów, a nawet dalszą, praktycznie bez żadnych materialnych ograniczeń. Fluid magnetyczny poddaje się bowiem jego woli. Zdolność ta, określona mianem actio in distans, interpretowana była jako wysyłanie przez magnetyzera w kierunku określonej osoby skoncentrowanego fluidu, który przemieszczał się przez ośrodek, w którym zanurzone są wszystkie ciała, a więc także ów fluid, dziś określilibyśmy to jako przekazywanie pakietów energii. Było to zdaniem Mesmera działanie ściśle fizykalne, które można porównać do wywołania fal przez kamyk rzucony do wody, które po pewnym czasie obmywają inny kamyk, znajdujący się w pewnej od niego odległości.
 
Rozdział V "Mistrz i jego uczniowie", strony 71 – 73.
 
Dotykanie ludzi metalową pałeczką, wpatrywanie się im w oczy, zanurzanie przez pacjentów metalowych lub drewnianych prętów w wypełnionych różnymi składnikami pojemnikach-bateriach magnetycznych w normalnych warunkach nie powinno przecież wywołać żadnego efektu. A jednak wielu chorych, poddawanych tego typu zabiegom przez samego Mesmera i grono jego uczniów, po przeminięciu objawów gwałtownego kryzysu czuło się naprawdę lepiej. Ustępowały długotrwałe bóle, pojawiały się zdolności manualne w od dawna już niesprawnych dłoniach, mijały uporczywe nawroty migreny. U kobiet regulacji ulegały zaburzone cykle miesięczne, niektóre pacjentki doczekały się w wyniku Mesmerowskiej terapii długo upragnionego potomka. Pojawiał się apetyt u chorych, którzy od wielu miesięcy nie mogli nawet spojrzeć na jedzenie. Dręczące zaburzenia trawienia stawały się tylko wspomnieniem. Najwięcej jednak pacjentów darzyło Mesmera wdzięcznością z powodu wyraźnej poprawy stanu ich psychiki. Depresja i melancholia, nadmierna pobudliwość połączona z brakiem koncentracji, różnego rodzaju psychiczne zahamowania, uporczywe poczucie bezradności lub winy, ustępowały pod wpływem seansów Mesmera.

To była podstawa, której zdaniem wielu uczniów Mesmera należało bronić. I czynić to skuteczniej, niż sam twórca doktryny magnetyzmu zwierzęcego. Nie przestając uczestniczyć w pracach Mesmerowskiego Towarzystwa Harmonicznego, które po negatywnym werdykcie komisji paryskich wzmogło swą działalność w poszukiwaniu prawdziwie naukowych dowodów, potwierdzających realność dokonań Mesmera, niektórzy jego członkowie podejmować zaczęli bardziej samodzielne badania, aby te same zjawiska ocenić z dala od stołecznego zgiełku, a może przede wszystkim z dala od przytłaczającej wszystkich osobowości samego Mesmera.

Jednym z nich był najzdolniejszy bodaj z grona uczniów Mesmera, markiz Armand Marie Jacques de Chastanet de Puysegur (1751 – 1825). Podjął on samodzielne doświadczenia w swojej posiadłości w Buzancy. Stosując magnetyczne zabiegi u młodych wieśniaków, stwierdził, że wykazują oni zupełnie odmienne reakcje, niż paryscy pacjenci Mesmera. Występowały bowiem u nich przeciwstawne objawy. Nie pojawiał się typowy kryzys magnetyczny, połączony z krzykiem i konwulsjami, oraz innymi gwałtownymi reakcjami, co dotychczas uznawane było za podstawę leczenia magnetyzmem. Uczestnicy eksperymentów markiza Puysegura pod wpływem jego zabiegów nie tylko nie doznawali gwałtownych wstrząsów, lecz wręcz przeciwnie, popadali w stan zbliżony do głębokiego snu. Puysegur zaobserwował, że można wówczas wywoływać u nich pożądane przez magnetyzera reakcje fizyczne i emocjonalne za pośrednictwem wydawanych słownie poleceń, czego nie czyniono dotychczas bezpośrednio podczas typowych Mesmerowskich seansów. Co więcej, osoby pozostające w transie nie tylko nie wydawały nieartykułowanych okrzyków, lecz zdolne były do prowadzenia całkiem sensownych rozmów. Po przebudzeniu nie pamiętały natomiast żadnych wrażeń, dotyczących przebiegu seansu. Wrażenia te ulegały przypomnieniu podczas kolejnego seansu, jeżeli magnetyzer pragnął je przywołać w pamięci osoby magnetyzowanej. Wydawał w tym celu odpowiednie polecenie słowne.

Ten niezwykły stan psychiczny, który udało się uzyskać markizowi de Puysegur u swoich pacjentów, nazwał on somnambulizmem sztucznym lub prowokowanym, dla odróżnienia od znanego ówczesnej medycynie stanu przytłumionej świadomości, pojawiającego się spontanicznie u niektórych chorych, zwanego somnambulizmem naturalnym lub spontanicznym. Marki Puysegur zauważył także podczas licznych doświadczeń, w których uczestniczyło coraz szersze grono osób, nie tylko okolicznych włościan, lecz i ludzi wywodzących się z wyższych kręgów społeczeństwa, ze w stanie wywołanego przez siebie transu niezwykłemu wyostrzeniu ulegają ludzkie władze zmysłowe. Postrzeganie jest znacznie lepsze, wzmaga się pamięć, nawet zdarzeń drobnych i wydawałoby się nieistotnych.

Markiz de Puysegur pozostawił barwne i wyczerpujące opisy doświadczeń dające początek obfitej literaturze, poświęconej fenomenologii somnambulizmu. Do najważniejszych jego prac należały "Memoires pour servir a l'histoire et a l'etablissement du magnetisme animal", wydane w Paryżu i Londynie w 1786 r. i wznowione w Paryżu w 1809 r., a także podsumowująca dokonania całego naukowego życia praca pt. "Recherches experiences et observations physiologiques sur l'homme dans l'etat du somnambulisme naturel et dans le somnambulisme provoque par l'acte magnetisme", opublikowana w Paryżu, w 1817 roku.

Rozdział VI "Nadzieje lekarzy", strony 103 – 104.

Ponowne zainteresowanie kół akademickich mesmeryzmem miało miejsce we Francji w latach 30-tych XIX w. Było ono związane z poszukiwaniem środków znoszących ból podczas wykonywanych coraz częściej w rozwijających się szpitalach operacji chirurgicznych. Przed odkryciem znieczulenia chemicznego, lekarze zwrócili znów uwagę na element praktyki Mesmerowskiej, jakim było uzyskiwanie objawu znieczulenia psychicznego w stanie magnetycznego transu. Oświadczenia magnetyzerów i ich pacjentów nie pozostawiały wątpliwości co do tego, że efekt znieczulający rzeczywiście miał miejsce. Do pionierów zainteresowania mesmeryzmem, obok psychiatrów i chirurgów ogólnych, dołączyli także lekarze dentyści. Działając trochę na uboczu akademickiej medycyny, która spoglądała z góry na adeptów zawodu dentystycznego, dopisując im rodowód cyrulików, wioskowych wyrywaczy zębów praktykujących na odpustach, podkreślając, iż są oni często spadkobiercami kowali i bednarzy, jeżeli chodzi o używany sprzęt, dentyści aktywnie poszukiwali metod i sposobów usprawniających ich praktykę. Nie sugerowali się przy tym negatywnymi opiniami oficjalnych instytucji naukowych, wybierając rozwiązania po prostu przydatne praktycznie. Tak było i ze zjawiskiem znieczulenia psychicznego za pomocą praktyk magnetycznych, wykorzystywanego przez dentystów Francji, Szwajcarii, Anglii. Do najbardziej znanych dentystów stosujących metodę należał dr Oudet, szwajcarski lekarz praktykujący w Bernie. Dokonywał on ekstrakcji zębów bez bólu u pacjentów, poddanych uprzednio znieczuleniu za pomocą magnetyzmu. Oudet wykonywał swe zabiegi publicznie i jego demonstracje stały się na tyle głośne, że przyczyniły się do postawienia na nowo problemu mesmeryzmu przez oficjalną naukę.

Rozdzial VIII "Mesmeryzm po polsku", strony 170 – 172.

W swojej interpretacji zjawisk Mesmerowskich Julian Ochorowicz powracał do koncepcji eteru, jednak nie w tej postaci, jaką nadał mu Mesmer, którą uważał za nie do utrzymania z punktu widzenia nauk przyrodniczych końca XIX w. Uznał, iż eter to pierwszy, atomowy stan materii, z którego wywodzi się cały świat na skutek integrowania się materii. Jest to stan mniej skupiony, niż stan gazowy. Jest też od niego lżejszy. Zakładał, że atomy składają się z mniejszych cząstek, na skutek ruchu i wzajemnych zderzeń dochodzi do różnicowania materii i ewolucyjnego ujawniania zawartych w niej sił. Ochorowicz także myśl pojmował jako swoistą siłę, toteż jego interpretacja zjawisk Mesmerowskich była fluidystyczna. W swych pracach z 1869 i 1872 porównywał myśl do światła, dźwięku, elektryczności, tj. znanych fizyce form energii czy też siły. Uznał, iż myśl jest ruchem eteru, myśl jako forma energii podlega prawom takim, jakie obowiązują w fizyce. Cechuje ją napięcie, natężenie. Tworzenie pojęć i wyobrażeń uznał za efekt związany z prawami przyciągania i powinowactwa chemicznego. Poszukiwał mechanicznego równoważnika pracy umysłowej na wzór mechanicznego równoważnika ciepła. Sformułował także kilka własnych praw, które uznał za prawa podstawowe dotyczące sił:
– prawo zachowania siły, która nie ginie, lecz podlega przeobrażeniom,
– prawo warunków, zgodnie z którym siły rozprzestrzeniają się w odwrotnym kierunku wobec napotykanego na swej drodze oporu,
– prawo zużycia sił, głoszące stopniowe zużywanie się sił na skutek wykonywanej przez nie pracy i napotykanego oporu,
– prawo zmiany wielorakiej, zgodnie z którym każda siła podlegająca przeobrażeniom przybiera więcej niż jedną postać,
– prawo odwrotności, mówiące, iż jeśli możliwe jest przeobrażenie jednej siły w drugą, zachodzi także możliwość przekształceń odwrotnych.

Tak sformułowane założenia służyły Ochorowiczowi m. in. do interpretowania zjawisk hipnotycznych. Ludzkie ciało uznał za energetyczną maszynę, w której dokonuje się stała przemiana energii na poziomie organicznym w komórkach i tkankach i na poziomie psychicznym. Energia organiczna przemienia się  w duchową. Zarazem, zgodnie z prawem odwrotności, możliwa jest przemiana energii duchowej w organiczną. Życie duchowe człowieka składa się ze świadomości i podświadomości, skupiających potencjał energii. Terapia hipnotyczna prowadzi do przywrócenia naturalnej harmonii energetycznej organizmu. Sama hipnoza nie jest wg Ochorowicza stanem patologicznym (Charcot), ani też normalnym (Bernheim), lecz anormalnym, wywołanym sztucznie. Ochorowicz wyróżniał poszczególne stadia hipnozy i w wypowiedziach na jej temat, jak również w praktyce terapeutycznej nie odbiegał od naukowych poglądów epoki. Odróżniał jednak hipnotyzm i magnetyzm zwierzęcy, który definiował jako działanie indukcyjne jednego organizmu na drugi, działanie o charakterze fizykalnym, fluidystycznym, związane z koncepcją sił. Sam proces magnetyzowania uznał za analogiczny do działania magnesu na kawałek żelaza.

W pracach Ochorowicza pojawiły się z czasem tendencje mistycyzujące i parapsychologiczne. Wiele jego koncepcji fizycznych, z pozoru fantastycznych, w XX w. doczekało się realizacji. Natomiast koncepcje z zakresu psychologii i fizjologii, rażąco odbiegające od kierunku obranego przez XX-wieczną naukę, utrzymują popularność w kręgach współczesnych magnetystów. Liczne dzieła Ochorowicza zasługują jednak, ze względów na bogactwo zawartych w nich pomysłów, na uwagę nie tylko historyków medycyny.

Działalność Ochorowicza w Wiśle zaowocowała powstaniem tam stowarzyszenia na wzór dawnych Towarzystw Harmonicznych, kontynuującego swoje prace także w okresie międzywojennym. Stowarzyszenie to wydawało "Miesięcznik Wiedzy Duchowej. Hejnał" oraz szereg dzieł propagujących problematykę mesmeryzmu, skupionych w Bibliotece Wiedzy Duchowej, redagowanej przez J.K. Hadynę, wydawcę miesięcznika "Hejnał". Do przykładowych publikacji Biblioteki Wiedzy Duchowej należały: "Mediumizm a Biblia" Leona Denisa, Wisla 1932, "Jasnowidzenie" Agnieszki Pilchowej, Wisła 1935, "Teologia i antyteologia" T.O., Wisła 1936, "Materializacje" E.A. Bracketta, Wisła 1937, "Pokłosie z autobiografii pani Champion de Crespigny" Ernesta Bozzano, Wisła 1939. Były to prace o charakterze spirytystycznym, rozwijające mistyczną wersję dawnego mesmeryzmu.

W Polsce międzywojennej hipnotyzm wszedł do praktyki lekarskiej, uznany przez medycynę akademicką. Nie zdobył sobie jednak szerszej popularności jako metoda terapeutyczna, pozostając zawsze metodą z wyboru, uzupełniającą podstawowe kierunki terapii. Natomiast mesmeryzm znowu stał się doktryną towarzyską. Dla szerokiego grona laików medyczne interpretacje zjawisk, obserwowanych podczas seansów, były mało zrozumiałe, brakowało im także atmosfery sensacji, tak przyciągającej powszechną uwagę. Osoby o skłonnościach w stronę badania rozmaitych zjawisk niezwykłych czy nadprzyrodzonych, nie znajdowały w hipnotyzmie lekarskim ujścia dla swych zainteresowań. Zwracały się więc ku ruchowi magnetystów, spirytystów, badaczy wiedzy tajemnej, nawiązującemu do tradycji mesmeryzmu, od którego bądź wywodziły swój początek, bądź uważały za element wielowiekowej tradycji. Ruch ten miał zwolenników w najwyższych kręgach państwowych, do zainteresowanych magnetyzowaniem, telepatią, przepowiedniami, tajemną wiedzą, należał marszałek Józef Piłsudski i osoby z jego otoczenia. Położenia rządowych ośrodków wypoczynkowych w Wiśle, gdzie aktywnie działali lokalni magnetyści, nie pozostało na to zainteresowanie z pewnością bez pewnego wpływu.

Dr Bożena Płonka-Syroka ukończyła studia historyczne w Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 1980 – 1991 wykładała historię medycyny w Akademii Medycznej we Wrocławiu. Od 1992 r. pracuje w Instytucie Historii Nauki PAN. Jest autorką wielu prac z zakresu historii medycyny. Książka o mesmeryzmie w popularnej formie przybliża jej badania z tego zakresu.

Fragmenty książki przepisał Machos w dniach od 01.04.2016 do 29.04.2016.
© Radiobiosłone & Wydawnictwo Biosłone